MKS nie pozostawił złudzeń
Prowadzony przez Wojciecha Wieczorka MKS Dąbrowa Górnicza w ostatnim meczu 22. kolejki spotkań pierwszej ligi bez większych problemów pokonał we własnej fali broniący się przed spadkiem Focus Mall Sudety Jelenia Góra. Najsłabsze spotkanie w rozgrywkach zanotował Łukasz Niesobski, dla którego jest to najlepszy sezon w karierze.
Młodszy z braci Niesobskich po odejściu kilku czołowych graczy zespołu w przerwie letniej szybko wykreował się na lidera drużyny, zwłaszcza w ataku. 27-letni zawodnik rzucał średnio 18 punktów na mecz, ale w starciu z MKS został zatrzymani przez rywali. Przez 18,5 minuty uzyskał tylko 4 punkty (2/10 z gry). Jego zespół już po pierwszej kwarcie miał małe szanse na zwycięstwo, bo przegrywał 11:27. Grający mądrze gospodarza tę przewagę utrzymali bez większych problemów. Wobec ponownej nieobecności na boisku najskuteczniejszego strzelca zespołu Michała Wołoszyna najwięcej punktów dla MKS uzyskali Łukasz Szczypka i Grzegorz Grochowski (obaj po 14). Młody rozgrywający klubu z Dąbrowy Górniczej dodatkowo miał 7 asyst i 5 zbiórek.
Tak było w sobotę:
Do początku czwartej kwarty wiele wskazywało na trzecią wyjazdową wygraną w sezonie Budimpex Polonii Przemyśl, a tym samym pierwszą stratę punktów przez Akademików w Szczecinie. Gospodarze mieli jednak w swoich szeregach Łukasza Pacochę. Do połowy trzeciej kwarty doświadczony obwodowy był niewidoczny, sporadycznie decydował się też na akcje rzutowe. W ostatnich dziesięciu minutach był jednak nie do zatrzymania rzucił 17 punktów czyli ponad połowę całego dorobku zespołu i zakończył zawody z dorobkiem 32. Znów w polu trzech sekund na wyróżnienie zasłużył Krzysztof Mielczarek, który przez 30 minut wypracował efektowne double-double (14 pkt i 18 zbiórek). Rywalom nie pomogło 26 punktów Marka Miszczuka, który w ostatnich ośmiu minutach nie zdołał trafić do kosza. Dla Akademików było to ósme kolejne zwycięstwo na własnym parkiecie.
Obwodowi Spójni Stargard Szczeciński po raz kolejny przyczynili się do zwycięstwa swojego zespołu w meczu ligowym. Podopieczni Tadeusza Aleksandrowicza, głównie dzięki drugiej, wygranej 21:8, kwarcie ograli NETO Sokoła Łańcut. Gospodarze bardzo dobrze spisali się zwłaszcza na przełomie pierwszej i drugiej części meczu od stanu 18:22 rzucając trzynaście punktów z rzędu. Momentami przewaga Spójni wynosiła już dwadzieścia punktów w trzeciej kwarcie, co wyraźnie uśpiło miejscowych. Ambitni koszykarze Sokoła jeden z fragmentów wygrali 13:0, dzięki czemu doprowadzili do zaciętej końcówki. W niej gracze Aleksandrowicza nie wypuścili jednak wygranej z rąk. Na uwagę zasługuje występ Tomasza Ochońko, który nie tylko został najlepszym punktujący swojej drużyny (15), ale przede wszystkim pewnie wykorzystał cztery rzuty wolne w końcówce. 17 punktów i 6 zbiórek uzyskał Maciej Klima.
Nie było niespodzianki w starciu walczącego o awans Startu Gdynia z POLOmarket Sportino, czyli drużyną broniącą się przed spadkiem. Już do przerwy zawodnicy Pawła Turniewicza prowadzili różnicą dwudziestu sześciu punktów i mimo wyraźnie przegranej czwartej kwarty wygrali bardzo pewnie. Najskuteczniejszym graczem meczu został Mateusz Kostrzewski (18 pkt i 5 zbiórek). Z dwucyfrowym dorobkiem (16 pkt) zawody ukończył Grzegorz Kukiełka.
Zacięte derby Mazowsza dla Znicza Basket. Miejscowi w trzeciej kwarcie prowadzili różnicą dwunastu punktów i mimo naporów koszykarzy Rosy potrafili utrzymać tę przewagę do końca. Radomianie doprowadzili jeszcze dwukrotnie do remisu, ale nie byli w stanie wyjść na prowadzenie. Kluczowe dla losów rywalizacji okazały się akcje 19-letniego Łukasza Bonarka, który uzyskał pięć ostatnich punktów dla swojego zespołu. Oba zespoły od początku miały problemy z faulami. Z tego powodu czterech graczy opuściło parkiet przed czasem, a wielu już od połowy drugiej kwarty miało na swoim koncie po trzy przewinienia. Oprócz Bonarka (17 punktów), dobrą skutecznością w drużynie Znicza Basket uzyskał Dominik Czubek (16). Rosa przez całe zawody grała na słabej skuteczności, trafiając zaledwie co trzeci rzut z gry.
SKK bardzo szybko wypracowało dwucyfrową przewagę w starciu ze Startem Lublin i jeszcze szybciej ją straciło, jeden z fragmentów przegrywając 0:13. Losy zawodów rozstrzygnęły się w ostatnich czterech minutach, kiedy to obwodowi siedlczan głównie z linii rzutów osobistych doprowadzili do wyniku 68:56. Tej przewagi gospodarze już nie odrobili. Z double-double spotkanie ukończył Radosław Basiński (16 pkt i 10 zbiórek). Na skutek porażki Start praktycznie stracił szansę na awans do play-off, bo z jednym meczem więcej do dziewiątego Znicza Basket traci już trzy punkty. Do końca sezonu pozostało osiem kolejek.
Awansem
Pauzował: AZS WSGK POLFARMEX Kutno
Adam Wall







